Drobne gesty, dużo radości…

Parę dni temu odwiedziłam nowo powstałą restauracje na terenie mojego miasta. Byłam tam już kilka razy. Atmosfera tego miejsca, obsługa i jedzenie sprawiają, że z radością wpadam tam na kawę, albo pysznego steka 😉 Zawsze kiedy wybieram się do jakiejś restauracji lub kawiarni obserwuję jak kelnerzy zwracają się do klientów i na odwrót. Tego dnia zauważyłam, że kelnerka, która mnie obsługiwała z radością wita nowych klientów, jest miła, profesjonalna, a do tego wszystkiego jeszcze umie sprzedawać. Przy okazji płacenia rachunku postanowiłam zamienić z nią parę słów. Doceniłam jej uśmiech i dobrą obsługę. Stwierdziła, że naprawdę lubi tą pracę i bardzo się stara, żeby wszystko było ok. Z błyskiem w oku podziękowała za komplement. Widziałam, że sprawiłam jej radość! Super osoba! Okazało się też, że cała ekipa pracująca w tym miejscu integruje się ze sobą wspólnie imprezując i rozmawiając, co sprawia, że energia bijąca od nich jest naprawdę dobra. Wyszłam stamtąd z poczuciem, że jestem klientem- szczęściologiem:) Coraz częściej świadomie daje pozytywną energię i odbieram ją od osób wokół mnie!

Smile!
Smile!

Dzisiaj skoczyłam na 40 minutowy, wieczorny marsz do parku:) W te upały na dworze można ruszać się tylko wieczorem! Byłam już niedaleko auta, kiedy przed sobą zobaczyłam małego chłopca (lat może 7) z uporem uczącego się jeździć na rolkach. Wykonywał on nogami duużo niepotrzebnych ruchów. Bardziej chodził niż jechał. Był naprawdę rozkoszny! Postanowiłam podejść do jego siedzącej w pobliżu mamy i cioci. Doradziłam dłuższy ślizg (nie wiem czy użyłam poprawnego słowa). Chodziło o to, żeby chłopiec pojechał dłużej na jednej nodze. Taką wskazówkę kiedyś dał mi mój brat. Kobiety podziękowały mi serdecznie, tłumacząc, że cieszą się, że podeszłam bo same nigdy nie jeździły na rolkach i nie wiedzą jak mogą małemu pomóc. Chłopiec spróbował nowej metody i po kilku chwilach jeździł już zupełnie inaczej, a na jego buzi pojawiła się dumna mina:) 

Żyjemy w społeczeństwie! Zachęcam Was do kontaktu czasem z obcymi ludźmi! Poznawajmy się, rozmawiajmy! Powiedzmy czasem komuś szczery komplement, nawet drobny, zaraźmy drugą osobę uśmiechem, pomóżmy jeśli widzimy, że ktoś tej pomocy potrzebuje. Możemy sprawić ludziom wokół dużo radości, a przy okazji niesłychanie nas to wzmacnia i rozwija:)

Szczęśliwiej!

 

  • Pamiętam, że jak byłam kelnerką to też każdy komplement sprawiał mi dużo radości i motywował, żeby dalej się tak starać i uśmiechać. I podobnie jak opisana dziewczyna – uwielbiałam tę pracę! Myślę, że częściej powinniśmy mówić obcym osobom coś miłego. Nawet uśmiech i stwierdzenie „ale ma pani ładną sukienkę” potrafią sprawić, że ktoś będzie miał udany dzień. Dobrze, że poruszyłaś ten temat!

  • Szczęściolog

    Kto nie pracował w gastronomii ten nie wie:) Ja też byłam kelnerką, wprawdzie przez 2 tygodnie, więc bardzo krótko. Jednak w tym czasie sporo się nauczyłam. Między innymi tego, że jako klient warto zostawić choć 5 zł napiwku, oczywiście za dobrą obsługę! Fajnie być dla siebie miłym, a przede wszystkim traktować się z szacunkiem, z czym wielu klientów ma problem.