Kongres „Życie Bez Ograniczeń” IMG_3338 Full view

Kongres „Życie Bez Ograniczeń”

Entuzjaści rozwoju osobistego od kilku miesięcy oczekiwali na ten moment. Na chwile, kiedy będą mogli posłuchać na żywo niesamowitego, australijskiego inspiratora Nicka Vuijcica. Dla niewtajemniczonych dopowiem, że jest on od urodzenia pozbawiony nóg i rąk. „Milewski i Partnerzy” postawili przed sobą nie lada wyzwanie. Postanowili zorganizować kongres rozwojowy na około 30 tys. osób. Oprócz Nicka miało wystąpić kilka bardziej i mniej znanych nazwisk z całego świata. Ambitnie! Niestety nie mogłam uczestniczyć w spotkaniu z Tonym Robbinsem, które firma zorganizowała dla 10 tys. osób kilka tygodni wcześniej. Wiedziałam, że wydarzenia „Życie Bez Ograniczeń” sobie nie odpuszczę. Byłam ciekawa jak to wszystko wyjdzie, organizacyjnie i merytorycznie. Wraz z koleżanką spędziłyśmy na stadionie cały dzień. Atmosfera była fantastyczna, choć muszę przyznać, że zupełnie inna niż dotychczasowe spotkania motywacyjne, w których brałam udział. Do tej pory nawet jeśli na szkoleniu było kilka tysięcy osób, atmosfera pozwalała na swobodne poznawanie ludzi, a także na współpracę przy wykonywaniu ćwiczeń. Charakter tej imprezy był nieco odmienny. Raczej słuchaliśmy, troszkę brakowało mi interakcji z innymi ludźmi. Podobało mi się to, że między wystąpieniami prelegentów mogliśmy oglądać i słuchać występów artystycznych. Myślę, że skupiane się przez cały dzień mogłoby być trochę męczące, a tak mieliśmy czas na to, żeby pośpiewać i potańczyć z artystami. Oprócz tego mogliśmy zobaczyć filmiki osób nagrodzonych przez fundacje „Yes or Yes”, której założycielką jest partnerka głównego organizatora. Tylko dwu miesięczna organizacja pomogła spełnić kilka marzeń naprawdę wyjątkowych osób. Wspaniała sprawa! Udało się załatwić protezy nóg i rąk, jak i wydać książkę starszego pana, który do tej pory pisał dziecięce baśnie tylko do szuflady.

Dzisiaj postanowiłam nie streszczać wszystkich wystąpień, tak jak zrobiłam to w relacji z konferencji Mateusza Grzesiaka. Chciałabym napisać Wam o moich ogólnych wrażeniach, czyje wystąpienie zapadło w pamięć.

Pierwszym wystąpieniem, które wywołało moje silne emocje był speech Magdaleny Malickiej. O tym nazwisku do tej pory nie słyszałam, a szkoda. Świetnie wykształcona Pani Coach podzieliła się z nami swoją, naprawdę osobistą historią. Przeszła wiele trudnych sytuacji zarówno rodzinnych, jak i zawodowych. Mówiła o tym jak jedzenie i pracoholizm były jej towarzyszami w walce ze stresem. Po wielu latach odnalazła w sobie siłę. Postanowiła wykorzystać ciężkie doświadczenia jako fundament do budowy nowej siebie, szczęśliwej, dbającej o swoje ciało i bliskie relacje z drugim człowiekiem. Przekonywała nas, że szczęście to nie dar od losu, szczęście to konkretna wiedza o sobie i czerpanie pozytywów z warunków zewnętrznych. Podkreślała znaczenie naszych myśli w łańcuchu: myśl->emocja->ciało. Dopóki nie zrobiła porządku ze swoją głową nie potrafiła uporać się ze swoimi uczuciami, a także z otyłością. Teraz może poszczycić się sukcesem utraty 50 kg, polepszenia swojego zdrowia i samopoczucia. Wspaniała kobieta! Doceniam jej szczerość w tym wystąpieniu!

Przejdźmy do głównej inspiracji tego dnia czyli Nicka Vuijcica. To było prawdziwe poruszenie! Podzielił się on z nami historią swojego życia. Opowiadał o tym, jak bardzo był utalentowany matematycznie i jak bardzo jego rodzice chcieli, aby odniósł sukces w księgowości. Przypadek zrządził, że pan, który sprzątał w szkole, do której chodził Nick dostrzegł w nim talent opowiadania i przemawiania do ludzi. Chłopiec zapragnął być mówcą i dzielić się swoją historią z innymi ludźmi. Historią akceptacji swojego kalectwa, życia z nim i codziennego budowania swojej motywacji nie tylko do normalnej egzystencji, ale także rozwoju. Jego kariera zaczęła się w momencie, kiedy jako nastolatek zdeterminowany obdzwonił 50 kilka szkół, w których chciał wystąpić. Wiele razy usłyszał NIE. Nie zraziło go to, próbował dalej, doskonaląc sposób rozmowy telefonicznej. Obecnie dzieli się swoją historią z ludźmi na całym świecie. Ja podziwiam w nim to, że robi dużo dobrego dla ludzkości. Wspiera fundacje charytatywne i tłumaczy, że zmiana na świecie zaczyna się od zmiany siebie i pozytywnych przemian w naszych rodzinach. Mówi „Nie musisz być ładniejszy, szczuplejszy, taki jak on, mieć to co on, już jesteś wyjątkowy”. Czasem brakuje nam w życiu cudów, a my sami, możemy być cudem, dla siebie i dla ludzi wokół nas. To, że każdy z nas wiele razy upada to jest normalne. Po takim upadku spróbujmy się jednak obrócić na plecy, z czasem popatrzeć w górę i pomału powstać mocniejsi o to doświadczenie. Nick przekonywał, że ważne żebyśmy sami z sobą czuli się szczęśliwi. Kluczem do tego szczęścia może być nadanie znaczenia temu, co robimy. Odnalezienie MOTYWU naszej AKCJI. Jeśli wiemy DLACZEGO coś robimy i to nas przekonuje, to nic nie jest w stanie nas powstrzymać.  Inspirator apelował do singli, aby nie oczekiwali, że poziom ich szczęścia wzrośnie w momencie poznania kogoś. Apelował również do rodziców, żeby chwalili i doceniali swoje dzieci, bo kto jak nie oni mają młodym powiedzieć jacy są wspaniali? Wzmacniajmy poczucie własnej wartości u dzieci i innych osób wokół nas. Budujmy ludzi, nie niszczmy siebie nawzajem! Wystąpienie Nicka było przepełnione spokojem, chęcią dzielenia się dobrem, nadzieją i wiarą. Czułam się poruszona. Jakie to wspaniałe, że ten człowiek się nie poddaje. Stworzył ze swoją żoną wspaniałą, wspierającą się rodzinę. Nie odmówił sobie tego szczęścia, tylko dlatego, że jest niepełnosprawny. Kolejny aspekt: Jeśli on potrafił nauczyć się pływać, grać w golfa i pozostaje aktywny to jaką wymówkę ja mogę sobie znowu znaleźć? 😉

Cały event oceniam bardzo pozytywnie! Czułam, że zarówno prelegenci jak i organizatorzy to ludzie o wielkich sercach, chcący nie tylko rozwijać się w swoich profesjach, ale również przekazać światu potrzebne wartości i pozytywną energię. Cieszę się, że udało mi się w tym uczestniczyć!

Szczęśliwiej!