Kuba! We krwi rum, w sercu żal Pink car Full view

Kuba! We krwi rum, w sercu żal

Już ponad tydzień temu wróciłam z mojego upragnionego wyjazdu na Kubę! Cały czas czuję pozytywną energię jaką dała mi ta wyprawa! Odczuwam również fizyczne zmęczenie, bo zwiedzenie 8 miast w 14 dni to zdecydowanie intensywna objazdówka:) Do tego zatrucia towarzyszące tej wycieczce- nie u wszystkich obecne, ale wolę przygotować chętnych na taką wycieczkę do wizji zaparć i biegunek! Niestety jest to inna flora bakteryjna i trzeba to przeboleć. Jednak kubańskie jedzenie jest tego warte:) Ropa Vieja czyli szarpana wołowina w sosie pomidorowym, świeże owoce morza, ryby i pyszne owoce towarzyszyły nam przez cały wyjazd.

Ropa Vieja

W ten piękny zakątek świata z klubem podróżniczym „Soliści” z Wrocławia. Polecam to stowarzyszenie szczególnie tym, którzy chcą zwiedzić dalekie kraje, a nie mają za bardzo z kim jechać. Na solistowych wyjazdach można poznać wspaniałych ludzi z całej Polski. Był to już mój drugi wyjazd z nimi i za każdym razem ekipa jest rewelacyjna!:) Kubańska grupa zżyła się bardzo szybko! Duże ilości rumu na pewno nam w tym znacznie pomogły:) Ananasowo-kokosowa pina colada, boskie daquiri i wielbione przez Hemingwaya mohito pochłaniane były przez nas w ilości większej niż woda mineralna. Na pokładzie naszego wesołego busa, którym pokonywaliśmy setki kilometrów przyrządzane było cuba libre. Choć połączenie coli i alkoholu nigdy nie było moim ulubionym, to w tej ekipie smakowało przednio.

Los Jankos y Las Fruśkas
Mohito

Przemierzyliśmy prawie całą wyspę:) Najpiękniejsze według mnie dwa miasteczka położone są daleko od Hawany, przez co nie ma tam zbyt wielu turystów! Pierwsze to Baracoa. Znajduje się we wschodniej części Kuby, bogate w niesamowitą roślinność. Zakątek ten miał być pierwszym przystankiem na wyspie Krzysztofa Kolumba 🙂 Drugim moim ulubionym miejscem jest Viniales, położone na zachodnim krańcu wyspy- popularna mekka backpacersów. Miejscowość ta otoczona jest parkiem narodowym wpisanym na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Znana jest głównie z plantacji tytoniu i tzw Mogot- bardzo starych formacji krasowych, które zachwycają swoim pięknem szczególnie o wschodzie lub o zachodzie słońca 🙂 Można tutaj kupić jedne z lepszych cygar, przygotowane tradycyjnie – na udach 😉

Okolice Baracoa
Baracoa nocą
Plaża niedaleko Baracoa
Mogoty w Viniales
Plantacja tytoniu

Teraz chciałabym Wam napisać co według mnie można ominąć podróżując po Kubie. Dla mnie jest to Santiago de Cuba- dawna stolica wyspy. Może mieliśmy mało czasu, żeby dojrzeć tam coś ciekawego i fajnego. Dla mnie to potężne slumsy, brud. Tylko tyle mi się z tym miejscem kojarzy. Jednym z najbardziej popularnych miejsc wśród turystów jest Hawana. Ją absolutnie trzeba zobaczyć, choć dla mnie jest to kolejne brudne miasto. Moje zdjęcia stamtąd to mix ujęć pięknych, odrestaurowanych hoteli, kolorowych kabrioletów z lat 50 i rozsypujących się budynków z potężnym potencjałem. Wszystko zatrzymało się w czasie. To w Hawanie mogłam zaobserwować znany mi tylko z opowiadań rodziców komunizm. Kolejki po mięso, ryż, pieczywo, jajka- oczywiście na kartki.

Częsty widok w Hawanie
Dziedziniec Muzeum Miasta Hawana
kubański taksówkarz 😉

Ciekawe w podróży z Solistami było to, że spaliśmy tylko i wyłącznie w domach Kubańczyków, a nie w hotelach. Oczywiście ma to swoje plusy i minusy. Można zobaczyć jak naprawdę żyją mieszkańcy wyspy, poczuć ten prawdziwy klimat. Niestety Kuba przez swój ustrój jest biedną wyspą, więc najczęściej pokojom wynajmowanym przez mieszkańców daleko jest do standardów hotelowych. Można tam spotkać np karaluchy, albo niezbyt czyste łazienki. Coś za coś. Ja jestem szczęśliwa, że zdecydowałam się na tą opcje i równie szczęśliwa, że po takich dwóch tygodniach mogłam położyć się do swojego łóżka 😉

Jadąc na Kubę warto zabrać ze sobą „prezenty” dla mieszkańców biedniejszych rejonów. Mogą to być długopisy, ręczniki, t-shirty, podpaski, rajstopy czy maszynki do golenia. Takie właśnie zestawy zabrałam ze sobą na plażę w okolicy wcześniej wspomnianego Baracoa. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć mnie oblężoną przez tłum Kubanek. W zamian za podarowane przeze mnie małe zestawy higieniczne dla kobiet mogłam liczyć na wykonane przez nie bransoletki. Niestety wygląda to tak, że jak kobiety te dostaną coś raz od grupy turystów to będą się wokół tej grupy kręcić do końca plażowania. Okropne jest to, że władza może tak zmanipulować obywateli, że pomimo, że funduje im taki los wciąż ją „uwielbiają”. „VIVA LA REVOLUTION” to najbardziej popularne hasło zdobiące mury każdego miasta. Inne mówią o tym, że Fidel żyje i pokazują jak bardzo mieszkańcy się z nim utożsamiają. Pytanie tylko co może się stać kiedy ktoś szczerze przyzna, że na Kubie wcale nie jest fajnie? Wysokość wynagrodzenia Kubańczyków to około 70 CUC czyli ok 280 zł miesięcznie. Jeden z kierowców powiedział nam, że mieszkańcom potrzebne są zmiany i z niecierpliwością na nie czekają.

Część kubańskiej rzeczywistości

Pomimo tego, że Kuba to biedna wyspa, która dużo straciła na utracie relacji handlowych z USA ludzie wydają się tutaj szczęśliwi. Są często uśmiechnięci i przeogromnie życzliwi! Ich dobry nastrój w połączeniu z cudowną muzyką sprawiały, że czułam się tam naprawdę dobrze;) Pod warunkiem, że sama nie musiałam krzątać się wieczorem po uliczkach Hawany lub slumsach w Santiago de Cuba. Europejki są dla Kubańczyków bardzo atrakcyjnie, a oni skrupulatnie podkreślają to gwizdaniem, cmokaniem i innymi lekko irytującymi zachowaniami.

Na wyspę chciałabym wrócić za kilkanaście lat. Zamierzam wtedy świetnie tańczyć salsę, która stała się moją małą miłością:) Od razu po powrocie zapisałam się na kurs!  Jestem też bardzo ciekawa w jaki sposób zmieni się Kuba, czy w przeciągu kolejnych lat wpływy amerykańskie zrobią się znów bardziej widoczne. Mówi się, że teraz jest idealny moment, żeby zobaczyć końcówkę tej prawdziwej Kuby, którą stworzył Castro. Moim małym marzeniem jest żeby sytuacja w tym kraju zmieniła się na tyle, żeby ludzie żyli godnie. Pracowali, a nie w ilościach hurtowych przesiadywali przed drzwiami swoich domów nie wiedząc co mają ze sobą zrobić. Bez celu. Tak właśnie teraz jest. Dla mnie jest to przerażające. Nieliczni w poszukiwaniu lepszego życia wyjeżdżają poza wyspę. Muszą uporać się z bólem, który niesie rozłąka z rodziną. Taką scenę mogliśmy obserwować na lotnisku w Hawanie ostatniego dnia. Konsternacja, płacz i walka o lepsze jutro.