Nazywam się Niebo Photo by Jon Flobrant on Unsplash Full view

Nazywam się Niebo

Wzięłam do ręki dziś moja rękę
Myślałam ze to za tobą tęsknie
Ale się okazało ze jednak nie
Tak bardzo brakowało mi mnie

Tak zaczyna się piosenka Natalii Przybysz 😉 Ktoś mądry nie tak dawno mi powiedział, że jeżdżę po Polsce, przeprowadzam się z miejsca na miejsce w poszukiwaniu szczęścia bo nie umiem znaleźć go w sobie. Na początku ciężko było się z tym skonfrontować, potrzebowałam chwili, żeby to przełknąć i przyznać rację. Przez ostatnie lata czułam się trochę zagubiona z własnymi ambicjami, oczekiwaniami wobec świata i bliskich mi osób, z presją społeczną. Słuchałam ludzi, którzy chcieli jak najlepiej doradzić w tym gdzie mam żyć, z kim i jak, czym się zajmować, mówili w czym widzieli by mnie najbardziej. Robili i robią to z życzliwości, o tym jestem przekonana.

Od podróży do Australii staram się poukładać, kawałek po kawałku. Odpowiedzieć na pytanie jak JA chcę żyć? Czym JA chcę się zajmować? Z kim JA chcę spędzać czas (jakich ludzi pragnę mieć koło siebie, jakiego partnera szukam)?

To proces. Małymi krokami codziennie odpowiadam sobie na te wszystkie pytania 🙂 Idzie mi coraz lepiej. Wiem już, że Śląsk to na teraz moje miejsce, w którym chcę żyć, mieszkać i tworzyć. To mój dom, mój świat i moi ludzie. Wiem, że nie nadaje się do pracy w finansach, analizach, chcę pracować z ludźmi i dla ludzi tworząc między innymi Oazę Szczęścia. Pomału znajduje odpowiedź również na to jakie cechy u ludzi najbardziej cenie i co w mężczyźnie jest dla mnie najważniejsze.

Długo obwiniałam ten zły Wszechświat o to, że nie dał mi jeszcze kogoś z kim mogę tworzyć związek, w przyszłości rodzinę. A jak mi dał to schrzaniłam to, nie byłam gotowa na taką miłość i lojalność wobec siebie. Sercowe sprawy to była wieczna frustracja.

Mówiłam: „ to niesprawiedliwe, jestem kurwa dobrą osobą, jakieś france mają faceta za facetem a ja sama”, „Boże jeżeli istniejesz to mówię Ci, że to nie jest fair”, „One są piękne i szczupłe, ja z potencjałem, ale trochę większa- to dlatego?” Paskudne to życie…

Świat daje nam to, na co jesteśmy gotowi, a ja na miłość od lat nie byłam. Jak można dać komuś bezpieczeństwo, wsparcie i miłość jeśli sama codziennie bije się z nielubieniem siebie i Świata? To nie jest energia, która przyciąga 😉

Z radością mogę powiedzieć, że codziennie bardziej zakochuje się w sobie i swoim życiu. To nie jest egoizm. To fundament, na którym dalej można budować wielkie rzeczy. O tym jestem przekonana.

Pomyślcie przez weekend czy Wy żyjecie w zgodzie z samym sobą? Czy się lubicie? A może macie inne wizje dotyczące własnej osoby? Czy znajdzie się coś do przepracowania? Naprawdę warto!

W te mrozy otulcie się kocem, z kubkiem dobrej herbaty i pomyślcie o tym 🙂

Na koniec całość utworu Natalii 😉

Szczęśliwiej!