O braniu i dawaniu daisy Full view

O braniu i dawaniu

Kilka razy w swoim życiu usłyszałam od mojej mamy „Ty byś tylko brała, mało od siebie dajesz”. Jako buńczuczna nastolatka wypierałam to z siebie. „Należy mi się, jestem ich córką.”- myślałam. Przecież każdy rodzic musi się czepiać. Nie byliby sobą, gdyby tego nie robili. Z czasem jednak zaobserwowałam, że faktycznie przez całe lata jako kochana córeczka wolałam korzystać z dobroci, niż pomagać w jakikolwiek sposób. Wydaje mi się, że jeśli nie jest się tego nauczonym, jeśli rodzice nie do końca wymagają od dziecka, to trzeba po prostu do tego dojrzeć.

Co jakiś czas zadaje sobie pytanie „Co przez ostatnie tygodnie zrobiłam dla rodziców lub braci?”. To pomaga mi spojrzeć czy nasza relacja jest budowana właściwie. Odkrywam radość w pomaganiu, dawaniu czegoś od siebie. Wyzwala to u mnie często jeszcze bardziej pozytywne uczucia, niż kiedy coś otrzymuje. Chodzi najczęściej o drobiazgi. Dla przykładu kupiłam ciasto do biura, w którym pracuje, żeby ludziom zrobiło się miło albo przypilnowałam dzieci, kiedy brat z bratową chcieli spędzić czas we dwójkę.

W tamtym roku, przed Świętami Bożego Narodzenia tradycyjnie zrobiłam pyszne czekoladowe kuleczki. To przepis mojej bratowej, za który jestem jej dozgonnie wdzięczna. Pakuję je w folie, po kilka sztuk. Paczuszkę przewiązuję czerwoną wstążką. Tymi małymi pakuneczkami obdarowuję moich przyjaciół i znajomych.  Jednak rok temu stwierdziłam, że chce obdarować również prawie obce dla mnie osoby. Byłam ciekawa ich reakcji. Pojechałam na pobliską stację benzynową i obdarowałam pracujące tam panie. „Coś takiego się nie zdarza”- usłyszałam. Bardzo im smakowały, a ja radością po tej wizycie mogłam się dzielić z całym światem:) Tak mnie to uszczęśliwiło! 

Czasem obserwuję ludzi, którzy jedynie wymagają. Boją się, denerwują i nie rozumieją dlaczego znowu trafili na kogoś „złego”. No i standardowe pytanie „Dlaczego takie porażki spotykają właśnie mnie?!” Otóż może dlatego, że nie otwierają swojego serca. Nie myślą na co dzień o tym, jak można sprawić radość rodzinie, nie wspominając o obcych dla siebie ludziach. Jak to dobro ma wrócić w takiej sytuacji? Trzeba dawać, żeby odbierać:) Nie robić tego interesowanie, po prostu pamiętać o człowieczeństwie. Czasem wystarcza zwykły uśmiech, życzliwe słowo.

Ta dobra karma naprawdę wraca! Obserwuję, że im więcej z siebie daje, tym więcej szans dostaje od Wszechświata 🙂 Także namawiam Was gorąco do dzielenia się dobrem, jakie macie w sobie! 

Szczęśliwiej!