Pozytywni ludzie fundamentem udanych wakacji!

Ten post będzie o krajobrazowym pięknie, ale nie tylko. Napiszę również o innym rodzaju piękna. To temat, który od dawna chciałam poruszyć. Wydaje mi się on fundamentalną sprawą w życiu. Mówię o doborze środowiska, w którym funkcjonujemy. O holistycznym wydaniu piękna. Nie o wydaniu żurnalowym, lecz o ludziach atrakcyjnych wewnętrznie.

Piszę o tym przy okazji, krótkiej relacji z mojej tygodniowej wyprawy na Maltę. Dlaczego? Bo właśnie z takimi osobami zwiedziłam tą uroczą wyspę. Obecność mojej przyjaciółki Kingi, piszącej Gadulca już nie pierwszy raz jest dla mnie zapowiedzią kolejnego, udanego wyjazdu. Byłyśmy razem już na dwóch, wyjątkowych wyprawach. Pierwszy raz w 2013 roku, na objazdówce po Stanach Zjednoczonych i w zimie tego roku w Malezji i Tajlandii. Tym razem połączyliśmy siły z Damianem (chłopakiem Kingi), Kamilem i Kasią. Nie wszyscy dobrze się ze sobą znaliśmy, a nawet niektórzy w ogóle się nie znali. Kinga z Damianem jednak wiedzieli jak stworzyć grupę, która będzie dobrze razem funkcjonować. Po pierwsze jesteśmy ludźmi kochającymi podróże, po drugie raczej bezkonfliktowymi, po trzecie z dobrą, pozytywną energią. Chichraliśmy się non stop, pomagaliśmy sobie, mobilizowaliśmy się, żeby rano wstać, aby zwiedzić kolejne krajobrazowe zakątki. To były zdecydowanie aktywne wakacje! Tylko raz spałam do 10, a to tylko dlatego, że większość grupy poszła na nurkowanie, na które ja się nie zdecydowałam. Chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej! Zdecydowanie było to warte naszej mobilizacji! Malta zaskoczyła mnie przejrzystością wody, wąskimi, cichymi ulicami w Mdinie, czyli dawnej stolicy wyspy oraz taktownym połączeniem starych i nowoczesnych budynków w Valettcie .

Skorzystaliśmy również z okazji zobaczenia dwóch sąsiednich wysepek: Gozo i Comino. Na tej pierwszej zachwyciłam się Azure Window, czyli skałą wydrążoną przez wodę w wyjątkowy sposób. Jednodniowa wycieczka na Comino natomiast jest moim ulubionym momentem naszego wyjazdu. Podczas rejsu promem, ze szklanym dnem zatrzymaliśmy się w pięknym miejscu, otoczonym skałami. Mogliśmy tam zjeżdżać ze statku do wody, uprawiać snorkeling podziwiając czasem naprawdę duże ryby, wpływać do jaskiń. To był naprawdę świetnie spędzony czas! Miejscem docelowym było dla nas Blue Lagoon. To miejsce z krystalicznie czystą, błękitną wodą idealne dla ludzi lubiących kąpiele. Plaża w tym miejscu jest bardzo malutka. Nie można zbyt wygodnie się wyłożyć, jeśli nie zapłaci się za leżak. Dlatego ludzie większość czasu spędzają tam w wodzie, pozostawiając ręczniki na skałach.

Podsumowując: To był bardzo udany wyjazd! Spontaniczny, aktywny i z wyjątkowymi ludźmi:) Dobór środowiska, nie jest ważny tylko na wakacjach! Dbajmy o to, na co dzień. Otaczajmy się ludźmi, którzy dają nam dużo pozytywnej energii, od których możemy się dużo dowiedzieć i nauczyć! Kocham ludzi, którzy mnie inspirują! Swoimi pasjami, pracą, którą kochają, tym, że robią dużo dla innych. Nie jest w mojej intencji teraz mówienie, żeby odciąć nagle od siebie przyjaciół, którzy akurat potrzebują naszego wsparcia, bo zmagają się z życiowymi wyzwaniami. Każdy ma prawo do słabszych momentów. Myślę, że można pomagać, ale trzeba to robić we właściwych ilościach. Tak, żeby zachowywać balans i żeby samemu nie spalać się w tej pomocy. Niestety są też na świecie ludzie wieczne marudy. Zawsze znajdą sobie jakiś powód do zmartwień a później chcą je przelewać na osoby wokół siebie. Dbajmy o swoje dobre samopoczucie! Nie trzymajmy takich osób za blisko siebie! Pamiętajmy o przestrzeni dla siebie, a również o czerpaniu siły z czynności, które nas uszczęśliwiają!

Szczęśliwiej!