• Home  /
  • Kobiece   /
  • W drodze do stworzenia szczęśliwej relacji partnerskiej
W drodze do stworzenia szczęśliwej relacji partnerskiej droga Full view

W drodze do stworzenia szczęśliwej relacji partnerskiej

W ostatni piątek i sobotę uczestniczyłam w warsztatach coachingowych w Stowarzyszeniu „Nowa Psychologia” w Krakowie. Spotkały się na nich kobiety w różnym wieku, których jednym z celów życiowych jest stworzenie związków przepełnionych harmonią i zrozumieniem. Chcąc stworzyć taki związek musimy najpierw poznać siebie. Warto zastanowić się nad mechanizmami, które rządzą naszym umysłem, nie pozwalając nam na prawdziwą i satysfakcjonującą nas relacje. Dla niektórych może być to na przykład strach przed odrzuceniem. Ktoś, kiedyś bardzo nas zranił a teraz boimy się otworzyć i zaufać innej osobie. Wzorce i mechanizmy tworzą się w naszej głowie w trakcie dzieciństwa i tak na prawdę przez całe nasze życie. Świadomość ich istnienia jest pierwszym krokiem w pracy nad sobą, w drodze do stworzenia wartościowej relacji. Równie ważny krok to zadanie sobie kilku pytań. Pierwsze z nich to jak chce się czuć w tej wymarzonej relacji? Zazwyczaj odpowiedz brzmi: szczęśliwe, albo bezpieczne. Ale co to dla nas znaczy? Spróbujmy to sobie dookreślić, wtedy będziemy wiedzieć, czego dokładnie „szukamy”.

Warsztaty te były dla mnie trudnym, ale bardzo budującym przeżyciem. Ćwiczenia, które wykonywałyśmy w grupie 12 osób niejednokrotnie bardzo nas obnażały. Widać było cierpienie, strach, blokady emocjonalne, czasem trudne do przeskoczenia. Tak właściwie nie chciałyśmy tam ich niszczyć. Prowadząca zapraszała nas do „ukołysania” strachu, cierpienia- wszystkiego, co tak bardzo nas trapi. Te negatywne emocje są też częścią nas. Zamiast walki z nimi, warto dać im „akceptacje” ponieważ właśnie wtedy możemy stopniowo je uwalniać. To, co bardzo podobało mi się w warsztatach to fakt, że byłyśmy cały czas w ruchu. Teraz już wiem, że ciało i umysł to przenikające się materie. To, co kumuluje nasza głowa, bardzo często odkłada się w ciele. Stąd bierze się spięcie w karku, ból brzucha czy zaciskające się gardło. Pracując z emocjami, pracowałyśmy z ciałem. Było to dla mnie duże wyzwanie. Tańcząc i skacząc do afrykańskiej muzyki uwalniałyśmy różne emocje. Na przykład złość, co było dla mnie najtrudniejsze. W sobotę czułam jak bardzo trudno jest mi krzyknąć. Trudność ta doprowadziła mnie do łez, lecz później pomyślałam o tym, że będę chciała dalej nad tym pracować. Złość jest to emocja bardzo negatywna w opinii społecznej. Jest jednak nam potrzebna. To właśnie z kumulacji złości często mogą powstawać choroby somatyczne, nawet tak ciężkie jak nowotwory. Dlatego warto uczyć się wyrażać każdego rodzaju emocje, również te negatywne.

Ważnym elementem tych warsztatów była nauka kontaktu z drugim człowiekiem. Jest parę kwestii, z których zdałam sobie sprawę. Na przykład to, że zagadywanie mężczyzny na śmierć podczas randki jest tak naprawdę ucieczką od prawdziwego kontaktu. Wiele ludzi boi się ciszy. Nasz wewnętrzny głos podpowiada nam, że jest ona wyznacznikiem nudy, tego, że coś idzie nie tak. To nie prawda. To kwestia całkiem naturalna. Warto nauczyć się wspólnie milczeć, bo przecież można oszaleć mówiąc i słuchając cały czas.

Kolejnym tematem, nad którym pracowałyśmy to umiejętność patrzenia sobie w oczy. Przez kilka minut miałam możliwość czystego, niewerbalnego kontaktu z drugim człowiekiem. To niesamowite jak prawdziwe piękno człowieka można zobaczyć, patrząc w oczy.

Uczyłyśmy się też dotyku, brania i dawania przyjemności. Nie koniecznie musi to być dotyk „erotyczny”, ale zawsze pełny uwagi. Koncentracji na moim odczuwaniu i chęci bycia z drugim człowiekiem. Nie spodziewałam się, że przeżycie bycie dotykaną po dłoniach może przyprawić mnie o łzy. To chyba właśnie ta uważność skierowana na mnie tak bardzo mnie rozczuliła. Kilka ćwiczeń w tym temacie uświadomiła mi jaka jest różnica w byciu dotykanym przez osobę bliską a prawie przypadkową. To dwa nieporównywalne ze sobą doświadczenia.

Ostatnią umiejętnością, o której chce Wam napisać jest stawianie granic innym ludziom. Okazuje się, że nie trzeba robić tego z agresją, nie trzeba krzyczeć głośno „STOP” tupiąc nogami. Można z pełnym poszanowaniem drugiego człowieka poinformować go o swojej przestrzeni. To jest coś, nad czym dobrze jest pracować, dbając o swój komfort psychiczny, nie będąc egoistycznym.

Po tym weekendzie czuję ogromną wdzięczność. Jestem wdzięczna sobie, że po raz kolejny chciałam zmierzyć się ze swoimi słabościami, chcąc zbudować siebie na nowo. Jestem również wdzięczna osobom, które były tam ze mną oraz prowadzącej Dorocie Hołówce. Uważam, że takie wydarzenia mogą być dla wielu ludzi początkiem drogi w stronę prawdziwie szczęśliwego życia.

 

Related Articles

  • Monia Monik

    proszę o podpowiedz, jak zawalczyć z tą złością …jak to ćwiczyć?

    • Szczęściolog

      Przepraszam, że odpowiadam dopiero teraz. Nie zauważyłam Twojego komentarza. Już mówię. Najlepiej wyrażać złość w sposób asertywny. Tzn. mówię drugiej osobie co się ze mną dzieje w związku z jej konkretnym zachowaniem. Np. „Dzisiaj słysząc „zamknij się” od Ciebie poczułam się obrażona.” A nie „zachowujesz się jak cham, jak Ty do mnie mówisz?” Możemy również powiedzieć o tym, co zamierzamy zrobić, jeśli ta sytuacja się nie zmieni. Ważne jest, żeby korzystać ze swoich praw, szanując przy tym siebie i innych. Będąc sama możesz też włączyć głośną muzykę i pokrzyczeć sobie. To pozwala uwalnić gniew i można poczuć ulgę 🙂