Zimowa radość i walka z awersją do planowania FullSizeRender (3) Full view

Zimowa radość i walka z awersją do planowania

Dzisiaj, korzystając z tego, że wreszcie mamy prawdziwą zimę udałam się na spacer po parku. Obserwowałam rodziców z maluchami lepiącymi bałwany. Niesamowite, że taka pierdoła jak to, że od wielu tygodni wreszcie spadła większa ilość śniegu może komuś sprawić tak wiele radości. Uśmiechu dostarczyła mi dziarsko maszerująca z kijami starsza kobieta (możecie ją zobaczyć na zdjęciu). Ile było w niej siły i zapału. Jak widzę coraz częściej w każdym wieku może się chcieć:)  Miło było też pooddychać mroźnym, świeżym (powiedzmy) powietrzem, wyłączyć się na chwilę, dać swojej głowie odpocząć:) Takie chwile są cenne w tym naszym ciągłym biegu. Polecam wszystkim, żeby dać sobie te 40 minut dziennie na coś, co pozwala nam się wyłączyć ze wszystkiego.

Przygotowując się pomału do mojego wyjazdu do Azji mam w głowie prawdziwy chaos. Tyle rzeczy do załatwienia. Ubezpieczenie, szczepionki, lekarz, dentysta, końcowe zaliczenia na uczelni itp.  Te wszystkie myśli budziły mnie nawet w nocy. Dzisiaj postanowiłam się dobrze zorganizować, kupić mały kalendarzyk, gdzie rozpiszę to wszystko tak, aby mieć przejrzystą sytuację. W moim domu praktycznie zawsze wszystko było zaplanowane, od lat panuje tam idealny porządek. Jak większość buńczucznych dzieci starałam się stawiać opór w stosunku do zasad panujących w domu. Twierdziłam, że planowanie jest dla nudziarzy.  Z czasem rozumiem, że pewien porządek i zaplanowanie działań może dać nam ten spokój, którego w dzisiejszych czasach wielu ludziom brakuje. Oczywiście wciąż uważam, że spontaniczne chwile mogą sprawić nam sporo radości:) Tak sobie myślę, że może właśnie kiedy zorganizujemy dobrze sprawy, które trzeba załatwić zostanie nam więcej czasu na coś przyjemnego i spontanicznego:)

Korzystajcie z zimy i trzymajcie się ciepło!

Szczęśliwiej!